There is no translation available.

W dniach 23 i 24 października, w ramach mikroprojektu finansowanego przez Klub Przyrodników udaliśmy się do pewnego kościoła, znajdującego się w zagubionej wśród lasów wiosce Jaglice. Celem naszym nie było bynajmniej uczestniczenie w nabożeństwie, lecz zaopatrzeni w łopaty, miotły i worki foliowe wdrapaliśmy się po drabinie na kościelny strych. Na poddaszu tego kościoła znajduje się kolonia rozrodcza nietoperzy - nocków dużych Myotis myotis. Liczba nietoperzy przebywających na strychu waha się w granicach 150-300 osobników i jest to jedna z największych kolonii rozrodczych tego gatunku w północno-zachodniej Polsce. Jesienią, kiedy nietoperze opuszczają strych kościoła istnieje możliwość wysprzątania pokładów odchodów, które gromadzą się pod kolonią i niestety czasami przedostają się do wnętrza kościoła. Duża ilość guana może też stanowić zagrożenie dla drewnianych elementów konstrukcyjnych strychu. Dlatego, po potwierdzeniu, że wszystkie nietoperze opuściły już strych i udały się na coroczną wędrówkę do miejsc w których spędzą zimę (piwnic i bunkrów), przystąpiliśmy do sprzątania. Ze strychu wynieśliśmy kilkanaście wielkich worków foliowych guana. Worki były wynoszone przez niewielki otwór w drewnianym suficie - po drabinie. Odchody zostały rozdysponowane wśród mieszkańców wsi, gdyż guano nietoperzowe stanowi doskonały nawóz. Po gruntownym sprzątnięciu strychu, rozłożyliśmy grubą folię budowlaną na której gromadziło się będzie guano w kolejnych sezonach. Foliowa platforma uniemożliwi przedostawanie się odchodów do wnętrza kościoła i ułatwi sprzątanie strychu w kolejnych sezonach. Działania ochronne spowodują zabezpieczenie drewnianych elementów strychu przed odchodami nietoperzy, poprawę nastawienia społeczności lokalnej i administracji kościelnej do tych ssaków. Na przeprowadzenie działań uzyskaliśmy zgodę proboszcza parafii w Człopie.

Po zakończeniu prac podążyliśmy w kierunku Człopy, na krótką wizytę nad jeziorem Trzebińskim, gdzie obserwacje przyrodnicze (florystyczne i entomologiczne) prowadził w latach 30-tych zeszłego wieku Paul Muenchberg (1905-1999), w późniejszych latach znany odonatolog. Już pod wieczór dotarliśmy nad kolejne Jezioro - Młyńskie Wielkie do użytku ekologicznego "Bagno Raczyk". Poszukiwania osobliwości tego miejsca - zimowitów jesiennych Colchicum autumnale nie powiodły się. Z pewnością mimo doskonałej pogody tej jesieni, spóźniliśmy się na obserwacje kwitnących okazów. Za to dzięki uprzejmości właściciela ośrodka Sosenka położonego nad jeziorem udało nam się przepłynąć jezioro na rowerach wodnych, w poszukiwaniu ujścia rzeki Cieszynki. Podczas wyprawy towarzyszyły nam m. in. kormorany i łabędzie a rowerami wodnymi przedzieraliśmy się przez gęste łany osoki aloesowatej. Niestety szybko zapadające październikowe ciemności uniemożliwiły nam osiągnięcie źródeł Cieszynki, chociaż wśród uczestników wyprawy zapału nie brakowało. Noc spędziliśmy w osadzie agroturystycznej w Brzeźniaku, przy ogniskowych specjałach kulinarnych i przeciągających się do rana dyskusjach.

W pracach na strychu i wyprawie przyrodniczej uczestniczyło sześciu członków Klubu Przyrodników: Jarosław Ramucki, Kamil Kryza, Artur Stanilewicz, Katarzyna Żuk, Rafał Ruta i Grzegorz Wojtaszyn. Nad naszymi działaniami pieczę sprawował Pan kościelny, który jednocześnie przybliżył nam mnóstwo bardzo interesujących historii kościoła i społeczności tej malutkiej wioski.